• Wpisów:192
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:183 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 692 / 1345 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Można powiedzieć, że wróciłam do siebie, pojawiam się tutaj i znikam, ale bez sensu jest pisanie czegokolwiek jeżeli to nikogo nie zmotywuje. Jako, że mam problemy żywieniowe, mianowicie jem za dużo lub jak aktualnie za mało potrzebuje sportu i samokontroli, dlatego od około tygodnia chodzę z koleżanką i jej chłopakiem na siłownie.

Jak narazie czuję się świetnie, nadal jem o kilkaset kcal dziennie za mało, ale moje ciało nabiera kształtu a ja mam motywacje do dbania o dietę.
Pisałam już jakiś czas temu, że to jak wyglądamy i jak czuje się nasze ciało, odbija się na naszej psychice.
Kiedy czuję zakwasy na brzuchu, napinające się mięśnie nóg czuję się silniejsza i piękniejsza od zewnątrz, to widać.
Dodatkowo produkujemy więcej dopaminy, hormonu szczęścia, codzienność nas tak nie przytłacza, spędzamy czas z pozytywnymi ludźmi, czasami marudami jak my sami i motywujemy się wzajemnie. To tylko niektóre zalety treningu, jest ich o wiele więcej.

Nikt nie przegrywa bo mu nie wyszło, przegrywasz dopiero gdy się poddasz.

Będę starała się tutaj teraz wpadać ciut częściej, dodawać zdjęcia sylwetki i mojego jedzenia, przykładowych jadłospisów i screenów z "Fita-tu" gdzie kontroluje dietę.

Pamiętajcie, że ludzie są ważni, ale nic nie jest ważniejsze od waszego szczęścia. Kiedy MY kochamy siebie SAMYCH, ci którzy naprawdę nas KOCHAJĄ będą kochać bez względu na wszystko.

Kochajmy siebie samych, a miłość sama zapuka do naszych drzwi. <3 <3
 

 
Zima to zdecydowanie nie mój okres w roku. Wszystko mnie przytłacza, nie mam energii za to mam okropny nastrój i sama bym ze sobą nie wytrzymała. Myślę, że w ten sposób odreagowuje stres, wiem, że to ani trochę nie pomogło mojej relacji z Kubą.

Jednak zawsze przychodzi wiosna, po każdej zimie przyjdzie wiosna i po każdym gorszym okresie, smutku przyjdzie uśmiech i radość. Ja ostatnio się strasznie cieszę ze słońca, odzyskuję energię, troszkę szkoda że nie mogę podzielić się nią już z Kubą ale dzięki temu odkrywam ludzi którzy zawsze byli, a ja ich nie doceniłam

Skrycie mam nadzieję, że Kuba jednak mnie kocha i mamy wspólną przyszłość, nie zniosę myśli o nim z inną kobietą.
Nie mam pojęcia dlaczego tak w to wierze, ale to wydaje się jedyną opcją. Wierzę, że kocha się raz i że to Bóg zesłał mi Kubę, a Bóg zawsze wie co robi.

Tak, czy siak, nie ważne co się dzieję w waszym życiu zawsze przyjdzie wiosna, a im dłuższa i gorsza zima, tym podobno lepsza wiosna, lato
 

 
Jeszcze niedawno bylam tak szczesliwa, ze wszystko sie uklada. Widac to co pisze faktycznie sie potwierdza, bo pisalam ze los/Bog tak kieruje naszym zyciem by bylo dobrze. Pisalam, ze ludzie ktozy sa przy nas teraz niekoniecznie beda z nami na koncu naszej podrozy. Wydawalo mi sie, ze Kuba jest tym jedynym, wspanialym ale zaczynam wierzyc, ze niektorych ludzi poznajemy po tym jak sie zachowuja po rozstaniu.

Nie mniej jednak zawsze marzylam o takiej milosci i Bog dal mi szanse ja przezyc i moze Kuba to jest ten jedyny tylko potrzebujemy czasu, albo to byla tylko lekcja, calkiem pouczajaca.
Dzieki rozstaniu wrecz musze zrobic to o czym myslalam ze potrzebuje kilka miesiecy temu. Potrzebowalam czasu dla siebie, potrzebowalam sie wyszalec, pojsc na imprezy, probowac nowych rzeczy.

Byc nastolatka i zachowywac sie jak jedna.

Mimo to nie zapominam o ROZSADNYM odzywianiu, nie mowie ze mam restrykcyjna diete, staram sie pilnowac tego co jem i w jakich ilosciach. Znow zaczynam czerpac przyjemnosc ze sportu.

Kiedy widze jak zmienia sie moje cialo i samopoczucie adekwatnie to tego jak sie odzywiam i dbam o siebie, to jestem dumna i ciesze sie ze wszystko jest jak jest. Szczerze, zaczelam ufac Bogu, dopiero sie ucze by nie analizowac wszystkiego i byc cierpliwym, jednak wierze ze Bog, babcie i moze teraz dziadek tez czuwaja nade mna i nie pozwola by mi sie cos stalo.

Czy istnieja istoty paranormalne?
Czy istnieje przeznaczenie?
Czy to tylko fanaberie slabych?

Nie mam pojecia, kazdy z nas wybiera swoja sciezke, to w co wierzy i co mu pomaga.
Za jakis czas moje poglady moga sie zmienic, co wydaje mi sie wazne, to by byc wyrozumialym, cierpliwym i by miec otwarte serce i umysl dla ludzi, marzen i wierzen.

Ja zaczynam swoje modlitwy od slow*Panie Boze, otwieram swoje serce, prosze przyjdz do mnie i poprowadz mnie*. Kazdy ma swoj sposob na modlitwe i problemy.

Licze na szczere opinie, rady i pomysly dietetyczne i treningowe. Z checia przetestuje.

Miego weekendu
 

 
Mysle, ze na tym polega zycie, na drogach prostych z zakretami. Na takim zakrecie jestem od kilku miesiecy, zima/jesien mnie przytlacza i kazdy problem rosnie wtedy ponad miare. W listopadzie wrocil moj dziadek w bardzo zlym stanie zdrowotnym, nie rozpoznawal nawet kim jestesmy. Nastepnie to co wydawalo mi sie przyzwyczajeniem i stabilnoscia w zwiazku okazalo sie wgasaniem uczucia(niestety nie z mojej strony) Na poczatku marca Kuba ze mna zerwal po dwoch latach, ale to nic, tylko troche przykre jak sie zachowal po. Idac dalej w poniedzialek zmarl moj dziadek, tak ten schorowany. Mysle, ze wszyscy bylismy na to gotowi boimy sie tylko o mame
Zmierzam do tego, ze pomimo tego i paru innych rzeczy o ktorych nie bede pisac dawno nie czulam sie taka wolna i spokojna. Martwie sie o siebie i swoja rodzine, moge isc na impreze, pic wino z siostra(DUUUZO) nie musze patrzec na to ze kogos uraze, a to byl moj najwiekszy lek, ze skrzywdze Kube i wiecie co zmarnowalam tylko swoja sile, ale nie czas. Poznalam wielu wspanialych ludzi i za to bede wdzieczna zawsze.

Pamietajcie po kazdym zacmieniu, po kazdej burzy przychodzi piekna pogoda

Bog, los, w cokolwiek wierzycie ma dla Was przygotowane cos wspanialego.
Nie wazne jak zle jest, dacie rade bo jestescie silni i nic was nie pokona.


PS. Przepraszam za brak polskich liter, pisze na laptopie szwagra. Uroki UK <3
 

 
Ludzie w okół nas przyzwyczajają się do naszego poziomu, rodzice do średniej minimum 4,1 znajomi do tego, że zawsze jesteś dla nich, każdy się przyzwyczaja do naszego sposobu bycia ich ambicje"dla naszego dobra" nigdy nie maleją.

Każdy próbuje mówić nam co jest dobre, zamiast dać nam o siebie walczyć. Ja wciąż słyszę że myślę, że zjadłam wszystkie rozumy. Nie mogę pojąć dlaczego ktoś myśli,że wie co JA myślę, że wie co się dzieje w MOJEJ głowie.

Mam wady, staram się je naprawiać.

Co chcę przekazać, to że nie możemy dać innym, nawet rodzinie wejść sobie do głowy. Pisałam to już kiedyś w nieco innej formie.

My dążymy do NASZEGO szczęścia, nikt nie pójdzie za nas do więzienia, nikt nie przyjmie za nas wypadku,bólu.Dlaczego więc ktokolwiek ma nam mówić jak mamy kierować swoim życiem.

Błędy są nieodłączną częścią nauki, życia więc popełniajmy je.

Jako dzieci(max16 lat wdg mnie)musimy się słuchać rodziców, ich misją jest dbać o nas i nas wychować. Ale z wiekiem ich marudzenie tylko nas zniechęci do osiągania celów.

Tak jak jest to teraz u mnie. Nie ważne, że mam średnią lepszą niż połowa ludzi w moim wieku, że ani razy nie miałam poniżej 4.0,że pracuje, dbam jak mogę o bliskich. Moja mama widzi tylko to czego już nie robię lub robię inaczej, bądź co nowego robię. Nie stosuje się do tego czego mnie uczyła, nie patrzy w głąb problemu,jego przyczyny, opiera się na tym co widzi jako pierwsze.

Nie poddawajcie się na swojej drodze, walczcie o siebie i swoje zdanie!
SWOJE MARZENIA
SWOJE ŻYCIE
SWOJE PRAWA
I RESPEKTUJCIE SWOJE OBOWIĄZKI
NIE ZAPOMINAJ KAŻDY MA TAKIE SAME PRAWA JAK TY
KAŻDY MA TYLE SAMO SZANS

O co ty walczysz? O czym marzysz?
Podziel się

Powodzenia!
Walczmy razem.
  • awatar Bad Bunny: Zgadzam się w 100% :) Ja miałam to szczęście, że nigdy nikt nie mówił mi jak mam zyc. Nie ma nic gorszego niż realizowanie cudzych marzeń i dostosowywanie się do cudzych zasad.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaczął się nowy rok, ja z chłopakiem na kilka dni przed końcem 2017 roku postawiliśmy sobie wyzwanie by poprawić naszą dietę i sprawność. On żywi się na masę, ja na redukcje. Wszystko w swoim tempie.

Tak jak od tygodnia biegam, poświęcam więcej uwagi posiłkom tak moja energia i humor się poprawiają, a bezsensowne fochy są coraz rzadsze.

Szczęśliwego rozpoczętego roku, pełnego pasji i sukcesów w pokonywaniu swoich barier.
 

 
Nie ważne jak nasze decyzje wydają się komuś bezsensowne, monotonne, bez wartości nie poddawaj się! Twoje decyzje, to co daje Ci los niezmiennie prowadzi Cię przez góry i doliny do twojego celu,spełniasz swoje przeznaczenie, spełniasz siebie.
Niektórzy są przeznaczeni by wychować dzieci, niektórzy by zmienić typowego "Bad Boya" w kochającego narzeczonego/ojca, ktoś może być stworzony do walki o tolerancje, do walki o PRAWDZIWE równouprawnienie.
Nie musisz jeszcze wiedzieć jakie jest twoje przeznaczenie, tylko pamiętaj, że to jest Twoja ścieżka i Twoje przeznaczenie. Nie schodź z niej nawet gdy Twoja Mama/Ojciec/Brat/Teściowa/Chłopak mówi, że coś jest złe.

Dopuszczamy ludzi do swojego życia, ale to nie oznacza, że te same osoby będą z nami na końcu tej drogi i nie warto trzymać przy sobie ich złych myśli.

Pamiętajmy, nawet jeśli kochana przez nas osoba nas teraz nie popiera to jeśli nas kocha, ale kocha tak szczerze to zostanie przy nas nawet gdy będziemy"popełniać błąd naszego życia".

Nic co robisz Nie jest błędem, to tylko droga do spełnienia.

Tak wierze w przeznaczenie! I jestem na drodze do jego spełnienia. <3

Make your life worth that pain.
//Spraw by Twoje życie było warte bólu.
  • awatar Gość: @BadBunny wdg mnie przeznaczenie to rodzaj misji do spełnienia czyli cos pozytywnego dla nas. Jezeli nas cos nie satysfakcjonuje siłą i determinacją można zmienić "przeznaczenie". Miałam przykre dzieciństwo i mozna powiedzieć ze moim przeznaczeniem jest bycie dzieckiem z patologicznej rodziny. Ja wiem ze moim przeznaczeniem jest walka i nie widze w tym.nic złego. Kwestia podejścia. Dziękuję za komentarz ☺
  • awatar Bad Bunny: Ja nie wierzę w przeznaczenie, bo to oznaczałoby, że tak naprawdę nie mamy wpływu na to, co z nami będzie. Oznaczałoby to, że cokolwiek nie zrobimy, to i tak doprowadzi nas to do tego samego punktu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak każdy wie za niecały tydzień święta. W zasadzie nie planowałam tego posta, nie miałam ostatnio weny.
Przez te kilka dni szłam swoim tempem, znalazł się czas na wymuszony relaks, świąteczne porządki, pieczenie pierników.
Każdy mówi o tempie świąt, nie wiem dlaczego ale ja nie czuję tego przedświątecznego stresu. Zwykle święta kojarzyły mi się z przyjazdem rodzeństwa z zagranicy, wspólnego lepienia pierogów, wyjadania masy serowej do sernika.

Lubię spokój, uwielbiam, ale w święta musi być rodzina, sernik mamy, śmiech i rozmowy. Od bardzo wielu lat nie myślę już o prezentach pod choinką, wiadomo jest ekscytacja, ale tak długo jak są powyższe aspekty moich świąt tak prezentów może nie być.

Pomimo pracy, szkoły, zepsucia się dziś rano auta czuję wewnętrzny spokój.

Lubie ten szał szukania prezentów, ogromu jedzenia w lodówce, strojenia domu i robienia zapasów, a później narzekania "kiedy my to zjemy?"
To właśnie ten szał, daję świętom urok i ich specyficzną magię.

Przecież Kościelnie Wielkanoc jest ważniejsza, a jednak wielu z nas ją "lekceważy", bo nie poświęcamy jej tyle czasu i przygotowań co Bożemu Narodzeniu.
Tradycją jest szukanie prezentów, pieczenie pierników, lepienie pierogów i ubieranie choinki.
Tradycja to szaleństwo, ale obchodzenie tradycji to MAGIA. <3

Ciężko jest mi pojąć, że w tak religijnej(na pozór) rodzinie mojego chłopaka, rodzinie z zasadami, niedzielnymi obiadkami itd. NIGDY nie robili domowych pierogów, że mama nie gotuje barszczu, że nie robi sernika, pod choinkę dają sobie bony lub pieniądze.
Dla mnie w takim domu nie ma świąt, bo nie ma ich magii.

Gdy tylko będę miała swoje mieszkanie wyszykuje je na święta. Będzie pachnieć choinka, pierniki, a w tle przez cały tydzień przygotowań świąteczne piosenki.

DOPADŁY MNIE ŚWIĘTA
I BARDZO DOBRZE.
Życzę Wam już dzisiaj by i Was dopadły święta.
 

 
Kilka dni mnie nie było, myślę że trochę dużo się działo. Byłam na wykładach chemicznych w Koszalinie, wcześniej w pracy lepiłam pierogi, dzień po Koszalinie znów byłam w pracy. W międzyczasie dziadek wylądował w szpitalu.

Sporo mam obowiązków, które sama sobie wzięłam na głowę. Gdyby nie mój cel wystarczyłoby bym posprzątała w domu i się uczyła. Jednakże chcę osiągnąć to o czym już Wam pisałam, chęć osiągnięcia celu dodaje mi energii. Mimo obowiązków z każdym małym krokiem na przód, jak wyjazd na święta, kupnem samochodu etc.jestem tak z siebie dumna i cieszę się ze swojego osiągnięcia, że praktycznie nikt nie jest w stanie zmniejszyć mojego ego i zniechęcić mnie do dalszych działań.

Do czego dzisiaj dążę, to że cel daje Nam siłę do działania, a każdy mały sukces wzmacnia naszą wiarę w nasze marzenie, nasz cel.

Zrób w ten weekend krok w stronę osiągnięcia sukcesu, poćwicz, poczytaj ogłoszenia o pracę, zrób swój własny master plan. Cokolwiek co może przybliżyć Cię do Twojego celu już dziś!
 

 
Kiedy jesteśmy silniejsi fizycznie, potrafimy podnieść więcej, zrobić więcej powtórzeń, przebiec więcej metrów/kilometrów niż jakiś czas temu, jesteśmy bardziej pewni siebie.

Pewność siebie wzmacnia naszą psychikę, jesteśmy mniej podatni na pustą krytykę, odnajdujemy pasję, rozwijamy się. Dodatkowo lepszy wygląd mimo wszystko sprawia, że ludzie postrzegają nas lepiej.
Takie jest nasze rozumowanie, że osoba szczupła, ładnie ubrana, bez skaz na skórze jest w naszej podświadomości bardziej wartościowa niż osoba z wypryskami, w dresie i niechlujnym koku.

Ten post jest jednym z pierwszych na temat budowania pewności siebie. Staram się nim wytłumaczyć, ze nasz wygląd, samoocena i autoprezentacja w społeczeństwie też jest ważna w osiągnięciu celu. Choć wszystko zaczyna się od motywacji i marzeń.

Przykład: Chcę schudnąć, bo źle się czuje/ktoś mnie przez to obraził/ chcę udowodnić, że potrafię etc.>
Zaczynam chodzić na siłownie, próbuje diet>
Czytam o tym coraz więcej>Rozwijam się>
Ktoś dostrzega moją zmianę> Czuję satysfakcję>
Ludzie widzą moje starania>
Zaczynam doceniać siebie>
Dbam o siebie bardziej>
Przestaje ubierać rozciągnięte swetry>
Chcę chwalić się swoim ciałem(sukcesem)>
Ludzie zaczynają pytać o rady>
Rośniesz w piórka(oby te dobre)>

Generalnie, kiedy przyjdą pierwsze efekty zaczyna się reakcja łańcuchowa, sukces rodzi siłę, siła rodzi sukces.
W to głęboko wierze.


Do następnego, zachęcam do czytania postów i pisania waszych opinii na wszystkie tematy.
Bardzo by mi to pomogło.
Jeśli czytasz jakikolwiek post zostaw coś po sobie. ;*
 

 
Tak jak w tytule, nasz sukces zależy od motywacji, a motywacja? Motywacja pochodzi z marzeń.

To od nich się wszystko zaczyna, nawet jeśli wydaję nam się,że my nie mamy marzeń..one są. To dzięki marzeniom masz motywację by wstać rano do pracy, by iść na trening czy harować na warsztatach, praktykach itp.

Proces osiągnięcia sukcesu:
✔ Marzenie
✔ Cel
✔ Motywacja
✔ Plan
✔ Działanie
✔ Motywacja,ew.korekty
*Działanie
✔ Sukces

Zaczynamy marzyć(✔), pojawia się myśl,że dałbym/dałabym radę to zrobić(✔), jeśli zrobię te konkretne rzeczy(✔),zaczynam działać(✔),pojawia się pierwszy mały sukces lub porażka(✔), działamy dalej wdg planu i na końcu postrzegamy, że jesteśmy nawet dalej niż planowaliśmy.

Na przykładzie: Fajnie byłoby się wyprowadzić(marzenie), mogę to zrobić za dwa lata(cel) jeżeli pójdę do pracy, zdam maturę, zrobię prawko(plan), zapisuje się na kurs(działanie), oblewam pierwszy egzamin(porażka), idę na poprawkę(działanie), zdaję(motywacja). Jestem zmotywowany,bo już mi się coś udało, potrafię jeszcze więcej.

Im więcej, nam się uda tym więcej pragniemy osiągnąć. Zaczyna się od marzeń, ale bez motywacji nic nie zrobimy. To ona nas determinuje, nie potrafię określić co jest najpierw, czy motywacja determinuje, czy determinacja motywuje. Chodzi o to, że jeśli coś chcemy osiągnąć, mieć, to jeśli wiemy dlaczego osiągniemy to.

Moim celem jest się wyprowadzić, bo nie chce żyć jak moja mama, chcę zrobić coś więcej, pozostawić coś więcej, potrzebuję bycia docenionym. Więc nie ważne jak będę, czy jestem zmęczona nie odpuszczę bo chcę się wyprowadzić. Mogę pracować po 20 h z rzędu, spać 3h i iść pracować dalej, a na drugi dzień wrócić do szkoły i pisać sprawdzian. Nie chodzi w tym marzeniu, że życie mamy jest złe. Mała Olka sobie wymyśliła, że w jej domu zawsze będzie idealnie czysto, że będzie szczupła, będzie miała ładny samochód,dom, wspaniałego męża i wg perfect life jak z filmów. Właśnie do tego dążę. Dosyć szybko zaczęłam działać na własny rachunek, planować i dążyć do celów bo w wieku 30 chcę już być dosyć ustatkowana i żyć spokojnie jak to sobie wymarzyłam.

Jest to ponad moje siły, nikomu innemu by się nie chciało, ale ja wiem dlaczego to robię i mimo wszystko będę to robić dalej.

To jest MÓJ CEL, MOJA DROGA i to będzie MÓJ SUKCES!

WASZE MARZENIE,jest WASZYM CELEM i WASZA PRACA, będzie WASZYM SUKCESEM !!

Nie ważne jak durne, dziecinne marzenie może się wydawać KAŻDE jest WARTE Twojej PRACY !!
Bo to jest TWOJE MARZENIE, a marzenia są po to by je spełniać.
 

 
Kilka dni było dosyć spokojne, fakt trochę się pozmieniało w związku. Nie chcę tu pisać o związkach, ale co się nauczyłam przez ostatnie dwa lata, to to że jeśli czegoś potrzebujesz, czegoś Ci brak, to POWIEDZ TO. Wprost, uzasadnij przykładami, ja po takiej rozmowie czuję się prawie jak na początku związku.

Idąc dalej, w szkole norma.

Moje odkrycia..?
Jedno to, to na temat związku.
Drugie..? Nawet nie wiem, ale czuję się szczęśliwa i nie chcę tego nadmiernie analizować.
Szczęściem powinniśmy się delektować, a nie je nadmiernie analizować.

Jako, że spodobało mi się ostatnio kilka obrazków i myślę, że są motywujące dzisiejszy post będzie raczej fotograficzny. Prosty. Bez refleksji. Relaksujący.
 

 
Od czasu gdy tutaj wróciłam trochę się zmieniło.
Zrobiłam progres. Gdy zaczynałam pisać miesiąc temu, długo myślałam nad ułożeniem zdania. Szybko się męczyłam, nie zdobywałam żadnej dodatkowej wiedzy.

Teraz?
Gdy tylko mam dłuższą chwilę czytam o tym co mnie interesuje, rozwijam się, ogarniam szkołę, pracę. Potrafię pomóc i doradzić innym. Znajduję nawet czas na ćwiczenia, poprawiłam dietę.
Choć w ciągu dnia mam jeszcze więcej zajęć, jestem o wiele SPOKOJNIEJSZA, spełniam siebie.

Nie męczy mnie to co robię, bo robię to w większości dla siebie, dla przyjemności. To piękne.

Polecam czasami się zatrzymać i pomyśleć gdzie byłam, gdzie jestem i dokąd zmierzam.
Zdacie sobie wtedy sprawę na pewno, że jesteście coraz bliżej celu i spełnienia.

Własne spełnienie jest najlepszą motywacją.

Pamiętajmy, jeśli JA jestem szczęśliwy, ludzie w okół mnie też będą. Szczęśliwszy JA pomnaża szczęście i zsyła go innym.

Miłego i satysfakcjonującego tygodnia
 

 
Badania przeprowadzone w większości w USA, mówią, że aby nasz mózg lepiej i efektywniej pracował należy skomponować odpowiednią dietę i nawyki.

Zacznę od śniadania, to co wielu z nas pomija,a od czego inni zaczynają ZAWSZE.Jeżeli jesteśmy głodni, nie potrafimy się skupić na niczym innym prócz właśnie tego, że jesteśmy głodni. Ponad to nasz mózg, tak jak reszta ciała potrzebuje pokarmu. W 70/80% nasz mózg jest stworzony z tłuszczu i wody, więc by działał jak należy potrzebuje tych składników. Węglowodany dodają energii nie tylko mięśniom ale w dużej mierze naszemu "procesorowi". Z tego co przeczytałam wynika, że studenci którzy jedli rano śniadania poprawili wyniki o nawet 20%.

Na drugi ogień idzie guma do żucia, już w podstawówce Pani od matematyki zaznaczyła, że nie można żuć gum ani jeść słodyczy na lekcji. Wyjątkiem były sprawdziany i kartkówki. Myślę, że to była pierwsza ciekawostka o żywieniu jaką zapamiętałam. Otóż, gdy się ruszamy zrasta ciśnienie krwi, tak też się dzieje przy ruchu żuchwy.
Mózg potrzebuje do pracy także tlenu, około 20 % tlenu jaki wdychamy jest przeznaczony dla mózgu. Tak więc klarując, żując gumę wdychamy tlen, który wspomaga uczenie się i pamięć.

Na deser zostawiłam...deser.CZEKOLADA, którą tak uwielbiam i o której już pisałam nie tylko działa odstresowująco ze wzg na Magnez, ale i za sprawą magnezu i cukru daje potężną dawkę energii dla mózgu.
Przed egzaminem, sprawdzianem, czy stresującym wystąpieniem warto jest dać sobie dawkę energii, której zużywamy więcej w stresie.

Przy przewlekłym stresie lub przy dużej ilości nauki zaleca się większe spożycie magnezu. Dlatego ostatnio wypróbowuje to na sobie jedząc pasek czekolady najlepiej z orzechami dziennie i pijąc magnez z Lidla. Jak na razie czuję się lepiej. Łatwiej jest mi ułożyć myśli i ogarnąć wszystko.

Tak koło się zatacza, mózg zużywa cukier i energie, ale jest niezbędny dla nas. Aby rozwiązać problem potrzebujemy adrenaliny i mózgu, co zużywa pierwiastek taki jak magnez. Dzięki mózgowi i wiedzy którą dzięki niemu mamy możemy się nauczyć jeszcze więcej i wiemy, że mózg potrzebuje pokarmu. Dlatego uważam, że stan życia(jeśli mogę to tak nazwać) zależy od tego co jemy.
 

 
Warsztaty zakończyły się w sobotę około 14. W piątek, czyli dzień drugi robiliśmy tort. Bardzo ładnie wyrosły, Pani Agata odpowiadała na każde nasze pytanie, dlaczego tak, a nie inaczej. Mój i koleżanki tort nazwałam, Polaną Samobójcy(sami zobaczycie). Wygląd tortu nie dorównywał smakowi. Biszkopt nasączyłyśmy sokiem z pomarańczy, i przełożyłyśmy kremem z galaretki cytrynowej. Pyszny, orzeźwiający i ani trochę nie mdły.

Następnego i ostatniego zarazem dnia robiliśmy ptysie i sernik. Sernik był męczący w wykonaniu, ale niezwykle pyszny, a ptysiem, łatwe, przyjemne, pyyszne!
 

 
Dzisiejsza lekcja, po prostu idź po to czego pragniesz.
Jutro może napiszę coś więcej.
Tym czasem powodzenia, pomyśl o sobie
 

 
Powodem dla którego poszłam do szkoły gastronomicznej, nie była wcale dietetyka jak można by się spodziewać, tylko cukiernictwo, wypieki. Czy to nie przypomina wam magii, że ze zwykłej mąki i jajka powstanie jakiś wypiek? Że z dwóch niejadalnych osobno rzeczy(niektórzy jedzą surowe jajka, osobiście jadłam tylko w postaci kogla mogla <3)może powstać coś nie tylko jadalnego, ale i pysznego!

W rzeczywistości na moim profilu cukiernictwa nie ma, ale mamy szanse się szczegółowo doszkalać dzięki warsztatom z programu UE "Rozwiń skrzydła kariery". Poprzednio byłam na kulinarnych MEGA INSPIRUJĄCE,a teraz zaczęłam cukiernicze. Uczymy się tak naprawdę "podstaw" , ale od strony zakładu pracy,a nie szkoły gdzie są inne zasady i przede wszystkim inny cel! Celem szkoły jest przygotowanie nas do egzaminu, celem projektów tego typu jest wykreowanie sobie następców, wszystko dzieje się z PASJĄ <3 .

Dziś tworzyliśmy TORT PAVLOVEJ: Yumm Yumm. Każdy mógł puścić wodze fantazji. Niektórzy świrowali plastycznie(Papa Smerf), inni jak ja smakowo. Lubię smak pomarańczy, pycha połączeniem dziś była skórka pomarańczowa w karmelu! W połączeniu ze słodką bezą, kwaskową bitą śmietaną z sokiem pomarańczowym, skórka pomarańczowa w karmelu była ZAJEBISTA.
 

 
Kiedyś, przed tą długą przerwą pisałam tutaj głównie o żywieniu, bieganiu i ogólnie motywacji do sportu. Niestety, lub stety obowiązków przybyło i priorytety się odrobinę zmieniły.
Siłownia, czy super fit ciało nie jest do końca moim życiem. Oczywiście nadal się tym interesuje i staram się poświęcać temu choć odrobinę czasu, np. te 15 minut dziennie na podstawowe ćwiczenia, czy czytać o jedzeniu, tworzyć dla najbliższych zdrowe przekąski. Jednak mam rozterki wewnętrzne muszę odkryć, a może po prostu dojrzeć do tego jak wygląda moje życie.

Pisałam tutaj kiedyś o mojej niby first love jak kiedyś myślałam. Co jakiś czas mam myśl by do niego napisać, zapytać co u niego, ale wtedy sobie przypominam, że on nie chciał mieć ze mną kontaktu. Kuba chciał, Dawid nie i nie chce zepsuć z ciekawości, czy jakiegoś głupiego tchnienia tego co razem z Kubą stworzyliśmy i wspólnie osiągnęliśmy.

Dziś nie dążę do jakiejś szczególnej puenty, chciałam wyrazić swoje myśli, motywy. Już pisałam kilka postów wcześniej, że pisanie tutaj jest dla mnie formą terapii.

A może te moje wypociny natchną kogoś? Pomogą, pokierują. Nie znacie mojego nazwiska, ale myślę, że może to ono zobowiązuje mnie do jakiejś formy dawania wsparcia dla innych.

Wszystko się okaże w ostatni dzień tej podróży.

Miłego wieczoru.!
 

 
Co jakiś czas kiedy mam chwilę wolną, taką dla siebie lubię poczytać o psychologi, lub dietetyce zależy co mnie natchnie. Dużo osób się dziwi dlaczego nie położę się wtedy i zwyczajnie nie pooglądam telewizji, czy nie wyjdę na piwo. Czasami też tak robię, żeby nie stracić kontaktu z bliskimi, ale uwielbiam poświęcać sobie czas. Wiem, że dzięki temu jestem mądrzejsza, bardziej inteligenta, po prostu się rozwijam. Co za tym idzie odkrywam co sprawia mi radość i w jakim kierunku mam podążać, czy to jest sport(AWF? Nie) może psychologia? A może dietetyka lub technologia żywności? Może całkiem z innej beczki anglistyka? Lubię wszystkie te rzeczy, ale nie lubię całej psychologi, lubię psychologie behawioralną, jako dietetykę nie jara mnie układanie planów dietetycznych komuś kto i tak się podda. Lubie motywować do pracy nad sobą, wiedzieć dlaczego ktoś jest otyły i nie chodzi tu wcale o nadmiar tłuszczy w diecie czy mało ruchu. Chodzi o to, że zła dieta wdg mnie jest spowodowana aspektem psychologicznym, np. smutne dzieciństwo, bycie outsiderem. Dzięki temu, że czytam na te tematy, a nie tylko jakie buciki ma Klara Lewandowska(słodziak) już wiem, że praca w restauracji nie jest dla mnie. Lubie gotować, ale czuję się dobrze kiedy łącze nowe smaki, kiedy tworze naturalne"lekarstwa" na depresje, anemie etc. Lubie pomagać ludziom, dawać trafne rady, czy to w życiu miłosnym, czy żywieniowym.

Jak byłam jeszcze maleńkim szczylem(maleńkim, bo nadal jestem mała) wymarzyłam sobie, że osiągnę wszystko. Że będę miała satysfakcjonującą pracę, męża, dom, dzieci, kota, psa, wspaniałych przyjaciół i będę kobietą z klasą, którą ludzie do okoła szanują i lubią, a nie wykorzystują.

To jest mój cel i za każdym razem kiedy nie wiem co robić, kiedy mam trudne chwile myślę o tych celach i wiem, że nie mogę iść po najmniejszej linii oporu. Bo to nie wydeptana ścieżka doprowadzi mnie do innego miejsca niż innych. Jeżeli pójdę tą łatwą drogą, piękną żółtą miejską ścieżką choćby nie wiem co dotrę dokładnie w to samo miejsce co inni. A moim celem jest by nie skończyć jak inni, bo to nie jest po prostu dla mnie.

Co chciałam przekazać to, że warto inwestować w siebie, spełniać marzenia, brnąć na maksa do przodu bo po roku dwóch zobaczymy pierwsze efekty. Wtedy czuć tylko DUMĘ, a chcesz być z siebie DYMNY co nie?

Miłego dnia!
 

 
Tak jak ostatnio miałam mega dużo stresu, tak dużo czytałam o psychodietetyce, i hamowaniu stresu za pomocą diety. Wyczytałam, że to co najbardziej lubię czyli kakao ma właśnie takie właściwości, gdyż posiada magnez, który należy do makroskładników, czyli minerałów których potrzebujemy w dużej ilości. Magnez oprócz odpowiedzialności za prace mięśni w tym mięśnia sercowego, odpowiada, także za nasze nerwy. Zależność między magnezem,a stresem jest następująca: Magnez jest wypłukiwany/ zużywany w organizmie podczas stresu, a jego niedobór powoduje mniejszą odporność na stres. Dzienna zalecana dawka spożycia magnezu to około 300mg , zwykle spożywamy około 250 mg. Natomiast przy wysokiej dawce stresu potrzebujemy go jeszcze więcej.

Banan natomiast zawiera potas który uzupełnia się poniekąd z magnezem jeśli chodzi o prace mózgu, czyli to o co Nam dzisiaj chodzi(magnez w organiźmie równoważy potas).

Jeżeli jednego z tych pierwiastków Nam brakuje jesteśmy bardziej podatni na stres i bardziej go odczuwamy. Te skłądniki mogą hamować rozwój depresji, stanów lękowych lub nawet wspomagać przy ich leczeniu. Wspomnę też o tym,że przewlekły stres i przy tym nie wystarczająca/ uboga dieta mogą prowadzić do arytmii serca,a nawet(skrajny przykład, spokojnie)powodować nagłą śmierć.

Mam nadzieję, że pokaże Wam jak ważna dla naszego zdrowia jest nasza dieta, a ładna figura i niska liczba na wadze to tylko bonus.

Po wyczytaniu tych informacji postanowiłam połączyć te składniki. Na początek koktajl z banana, kakao, mleka/wody kokosowej i cukru kokosowego, może być też zwykły czy jakiekolwiek inne słodzidło.
W kwestiach smakowych po dzisiejszej próbie polecam na puszkę mleka kokosowego dać pół banana, gdyż bardzo się u mnie dziś przebijał nad kokosem. Kakao dałam do smaku, na oko z 3/4 łyżki i cukru też do smaku, pewnie z 2 łyżki starałam się by nie był za słodki bo chcę go zaproponować szefowi do naszej fit i bio witrynki.

Miłego wieczoru, powodzenia w Waszych przedsięwzięciach.
 

 
Dzisiaj chcę przekazać, że po tak ciężkich chwilach, że nie pozostaje nic tylko płakać przychodzi moment, że wszystko się układa i wtedy zaczynamy dostrzegać rzeczy inaczej. Doceniamy prostą codzienność, że możemy przejść się z chłopakiem na autobus, pośmiać się z koleżanką, wyjść do kina czy po prostu spędzić czas w szkole nie martwiąc się o nic prócz szkoły. Wiem, że to brzmi bardzo dziwnie, ale to prawda. Nie życzę nikomu wielkich problemów, gdzie trzeba się zmierzyć z lękami, już nie własnymi lecz cudzymi, je jest przemóc najciężej. Życzę każdemu z Was byście też doceniali tą codzienność której często mamy dość, bo to ona jest najważniejsza. Warto czasem być otwartym do ludzi, bywa to ciężkie, ale jeśli są słowa mamy które zapamiętałam to że szczerość nie ważne jaka jest zawsze lepsza od najlepszego kłamstwa. Odbyłam właśnie rozmowę przez telefon z przedstawicielem mojego banku i nawet miło mi się z nią rozmawiało hahah. Jej głos był przyjemny, zaproponowała żebyśmy przeszły na ty. Owa ona nie namawiała mnie na nic, zapytała, czy jest coś co chcę wiedzieć, czy wszystko w porządku z moim kontem. Zanim opowiedziała o jakiejkolwiek usłudze zapytała, czy chcę o tym usłyszeć. Widzicie, że nawet taki denerwujący telefon który wybija Was z rytmu z ofertą handlową może poprawić humor
Pozytywności na dziś i najbliższy weekend i do następnego. !
 

 
Niezależnie od wieku, jeszcze nie raz będziemy w trudnej sytuacji. Wiem, że zawsze powtarzam, że człowiek to silna istota i że damy rade wszystkiemu i to jest prawdą, nadal tak uważam. Jednak czasami dla siebie i innych warto poprosić o pomoc.
Każda sytuacja powodująca długotrwały stres prowadzi do depresji i innych zaburzeń umysłowych, psychicznych. Czasami wystarczy, że opowiemy komuś o naszych problemach i jest lepiej. Nieraz potrzeba by ktoś przy nas był by czuć realne wsparcie. Zawsze się ktoś znajdzie kto chce pomóc ale nie wie jak. Powiedzcie wprost czego potrzebujecie, a będzie o niebo lepiej. Choć gdzieś tam w głębi wierze w życie po śmierci, to życie na ziemi jest tylko jedno. Możemy popełniać błędy, nie jesteśmy robotami.
Cokolwiek was trapi, powodzenia!